Co to Tinder i jak zwiększyć „konwersję”?

author
co to tinder

Co to Tinder i po co to w ogóle napisaliśmy?

Tinder cieszy się ogromną popularnością, za którą idą też skrajne emocje. Jedni korzystają, drudzy wyśmiewają, a jeszcze inni bacznie obserwują. Niezależnie od posiadanych poglądów, przedstawiciele każdej z tych grup łapczywie wyciągają ręce po argumenty na poparcie swoich tez. Nawet jeśli ktoś nie poznał tego świata od wewnątrz, często ma wyrobione zdanie na podstawie zasłyszanych opinii albo przynajmniej odczuwa dozę zainteresowania.

Dlaczego w ogóle podjęliśmy się takiego zadania? Tinder bywa demonizowany i określany prześmiewczo mianem Disneylandu dla dorosłych albo nieco poważniej kategoryzowany jako synonim upadku moralnego. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Na co dzień opowiadamy o optymalizacji kampanii Google Ads i pozycjonowaniu. Z okazji walentynek uznaliśmy, że przyjrzymy się innemu środowisku – czyli Tinderowi. Na potrzeby artykułu potraktowaliśmy randki jak konwersje, a całą aktywność na tinderze, jak klasyczną kampanię reklamową. 🙂

Wspólnymi siłami przygotowaliśmy dla Ciebie obszerną publikację przybliżającą meandry tej apki. Znajdziesz tutaj opis technicznych aspektów napędzających cały mechanizm, a także garść wskazówek i inspiracji. Na deser zostawiliśmy subiektywne opinie naszych pracowników, którzy zjedli zęby na marketingu internetowym. Całość oddajemy w Twoje ręce akurat z okazji Walentynek, bo trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy termin. Dodaliśmy termin “konwersja”, by dodać nieco marketingowego sznytu. Co zresztą na tinderze może być konwersją jeśli nie właśnie randka?

Tymczasem życzymy udanej lektury i przynajmniej tyle zabawy, ile my mieliśmy podczas pisania tego artykułu.

Co to Tinder?

Tinder narodził się w inkubatorze startupów w 2012 roku. Początkowo był on skierowany do studentów amerykańskich uniwersytetów. Wraz z upływem czasu zasięg zaczął się zwiększać aż finalnie oplótł całą kulę ziemską. Aplikacja została dostosowana do potrzeb społeczeństwa epoki konsumpcyjnej i miała oferować błyskawiczne randki w wymiarze lokalnym. 

Po uruchomieniu aplikacji musisz określić swoją lokalizację wraz z jej okolicą. Najbardziej oddalony punkt w tym obszarze może być 160 kilometrów od Ciebie. Następnie zaznaczasz przedział wiekowy Twoich potencjalnych partnerek lub partnerów. Na tej podstawie wyświetlają się użytkownicy spełniający oba kryteria. Większość dostępnego miejsca wypełniają zdjęcia poszczególnych osób. Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, możesz zajrzeć do opisu. Na bazie tych informacji podejmujesz decyzję czy chcesz nawiązać kontakt, czy też nie. Przesunięcie profilu w prawo oznacza aprobatę. Ruchem w lewo wyrażasz brak zainteresowania. Jeżeli druga strona polubi Twój profil, zostajecie parą (na razie tylko w aplikacji) i możecie rozpocząć rozmowę.

Wedle statystyk, Tinder skupia wokół siebie ponad 50 milionów odbiorców na całym świecie. W ubiegłym roku twórcy zarobili 1,2 miliarda dolarów. Duża w tym zasługa subskrybentów, których jest już blisko 6 milionów. 

Na rodzimym podwórku brakuje aktualnej analizy dotyczącej odbiorców aplikacji. Ostatni znaleziony przez nas raport pochodzi z kwietnia 2017 roku i został przeprowadzony przez IRCenter na reprezentatywnej próbie 2100 polskich internautów. Badanie wykazało, że z Tindera korzystało wówczas 3,2% polskich użytkowników internetu. Najliczniejszą grupę stanowią mężczyźni w wieku 18-24, pochodzący z dużych i średnich miast. Co ciekawe, zaledwie 58% respondentów zadeklarowało, że nie ma obecnie partnerki bądź partnera.

Czym wyróżnia się Tinder na tle innych aplikacji randkowych? 

Przeniesienie relacji międzyludzkich do przestrzeni wirtualnej nie jest wynikiem rozpowszechnienia mediów społecznościowych. Randkowanie online jest stare jak internet. Ludzie szukali partnerów w sieci jeszcze na długo przed stworzeniem Tindera. Dlaczego w takim razie właśnie ta aplikacja zyskała tak dużą popularność?

Niektórzy zachodzą w głowę dlaczego ludziom łatwiej jest nawiązać kontakt przez internet niż twarzą w twarz. Setki odpowiedzi znajdują się pod każdym politycznym newsem udostępnionym przez dowolny portal informacyjny. Nie ma nic trudnego w wygłaszaniu swoich poglądów, a nawet dyskryminowaniu obcych ludzi, kiedy siedzisz daleko w zamkniętym mieszkaniu. Bezpośrednia konfrontacja wymaga więcej odwagi. Podobnie jest w przypadku randkowania. Można wymienić całą masę potencjalnych wpadek, po których masz ochotę zapaść się pod ziemię. W internecie rzadko spotka Cię coś gorszego niż urwana dyskusja i brak odzewu ze strony rozmówcy. 

Twórcy Tindera zdołali wykreować atrakcyjną otoczkę wokół swojej idei. Wizerunek aplikacji po prostu bardzo pasuje do współczesnych realiów. Ludzie starają się ograniczać ilość niepotrzebnych zobowiązań, zwłaszcza w internecie, gdzie wokół są wyłącznie obcy ludzie. Na Tinderze zasady gry są proste. Każdy chce po prostu miło spędzić czas, a wzajemne wymagania na wczesnym etapie znajomości nie są mile widziane. Dzięki temu obecność w aplikacji stała się naturalna dla wielu młodych ludzi. Z założenia rejestracja wcale nie oznacza niczego więcej niż posiadanie konta na Facebooku czy Instagramie. Wymienione czynniki sprawiły, że aplikacja zyskała przychylność najmłodszego grona odbiorców (bez obaw, wszyscy skończyli 18 lat), a to oni często decydują co jest spoko, a co wywołuje ciarki wstydu na plecach. W efekcie projekt randkowy zbliżył się do lifestyle’u bardziej niż konkurencja.

Ogromnym atutem Tindera jest bardzo intuicyjny mechanizm odpowiadający za dobieranie partnerów. Przesuń w prawo jeśli jesteś na tak. Przesuń w lewo jeśli jesteś na nie. Druga strona odwzajemni Twoją aprobatę? Świetnie, możecie już ze sobą rozmawiać. Ta zasada szybko zyskała ikoniczny charakter. Słowo “swipe” jednoznacznie kojarzy się z Tinderem, a sformułowanie “przesuń w prawo” bywa kojarzone nawet przez osoby, które nigdy nie korzystały z aplikacji. 

Co ciekawe, w wielu innych serwisach randkowych nie musisz przechodzić tego wstępnego testu. Możesz komunikować się niemal bez ograniczeń. Dlaczego zatem Tinder budzi większe zainteresowanie? Okazuje się, że to “swipe’owanie” bywa ekscytujące. Proces oceniania i oczekiwania na werdykt drugiej strony wywołuje uzależniający dreszczyk emocji. Ten mechanizm może generować podobne odczucia, jak gry wideo albo hazard.

Rejestracja 

Początkowo Tinder był dostępny wyłącznie na smartfonach i tabletach, ale w końcu trafił też na urządzenia stacjonarne. W przypadku wersji mobilnej wejdź do Google Play albo App Store, a następnie pobierz aplikację. Jeśli korzystasz z komputera, zajrzyj na ich stronę.

Rejestracja może zostać przeprowadzona na dwa sposoby. Jeśli nie masz nic przeciwko, użyj swojego profilu na Facebooku do autoryzacji. Bez obaw, Tinder nie będzie publikować treści na Twojej tablicy. Pamiętaj też, aby wpisać w ustawieniach swój numer telefonu, który służy do weryfikacji.

Oczywiście nie musisz udostępniać swojego profilu na Facebooku. Wówczas rozpoczynasz rejestrację od podania numeru telefonu. Następnie zostaniesz zapytany o imię, płeć oraz datę urodzenia. Pozostałe okienka możesz pominąć i wrócić do nich później.

Jak ustawić profil? 

Jeśli masz już zainstalowaną aplikację, to możesz zacząć konfigurować swój profil. Na początek zajrzyj do ustawień i określ maksymalną odległość dzielącą Cię od potencjalnych partnerek bądź partnerów, a także zaznacz przedział wiekowy osób znajdujących się w puli.

Wielu użytkowników rezygnuje z dodania opisu i wstawia zaledwie jedno bądź dwa zdjęcia. Jeśli nie wysilisz się, żeby napisać kilka słów o sobie, to nie możesz mieć większych oczekiwań. Czasem wystarczy naprawdę minimum zaangażowania, aby wyróżnić się i poznać ciekawą osobę.

Fotografia jest fundamentem Twojego profilu i odpowiada za pierwsze wrażenie, jakie zrobisz na innych użytkownikach. Dodaj kilka zdjęć, na których uwzględnisz twarz oraz całą sylwetkę. Dobrym pomysłem jest również zaprezentowanie hobby albo wspomnień z podróży. Selfie zrobione z ręki może osłabić efekt końcowy, więc warto poprosić znajomych o wsparcie. Najlepszym rozwiązaniem będzie wykupienie profesjonalnej sesji u okolicznego fotografa. Mnóstwo takich ofert znajdziesz w mediach społecznościowych, a koszt nie powinien przekraczać 300 złotych. Unikaj też wstawiania zdjęć z papierosem, alkoholem bądź osobami płci przeciwnej.

Przy redagowaniu opisu musisz zadecydować, ile chcesz ujawnić obcym osobom. Koniecznie zadaj jakieś pytanie albo wezwij do działania. To świetny punkt zaczepienia do nawiązania rozmowy. Wówczas rozpoczęcie dyskusji staje się bardziej naturalne. Stylistyka opisu może przybierać dowolną formę. Użytkownicy często decydują się na wypunktowanie swoich pasji oraz różnych cech charakterystycznych. To pozwala na łatwe dobranie tematu rozmowy przez osoby o zbliżonych zainteresowaniach. Dobrym pomysłem jest również ułożenie krótkiego, lecz treściwego opisu o żartobliwym charakterze. To od razu definiuje Cię jako sympatyczną i otwartą osobę, z którą można miło spędzić czas. Warto dodać, że w opisie nie ma sensu tutaj koloryzować, bo łatwo zostać zdemaskowanym.

Na Tinderze możesz też podzielić się swoim profilem na Instagramie oraz Spotify. W tym celu podaj odnośnik w ustawieniach.

Jak działa algorytm Tindera?

Choć na szali znajduje się miłość, Tinder jest tylko bezduszną aplikacją, która musi posegregować użytkowników przy pomocy obiektywnych czynników. Dzięki temu cały mechanizm działa jak w szwajcarskim zegarku. Co trzeba wiedzieć o algorytmie?

Fundamentem naszej wiedzy w tej materii są jawne informacje zgromadzone na oficjalnym blogu aplikacji. W ramach uzupełnienia podzielimy się naszymi obserwacjami. Najbardziej zawiłym elementem algorytmu jest tzw. ELO score, który można też określić mianem rankingu popularności. Jego zadaniem jest ocenianie użytkowników na podstawie interakcji, w których są biernymi bądź czynnymi uczestnikami. Elementy składowe ELO score można znaleźć na poniższej grafice. Suma zdobytych punktów wyznacza stopień atrakcyjności badanego użytkownika. Co za tym idzie, głosy wyżej sklasyfikowanych użytkowników mają większą moc. 

Co ciekawe, w przeszłości wskaźnik ELO score miał odgrywać pierwszoplanową rolę. Wraz z upływem czasu jego znaczenie zostało zmniejszone. Tym samym najważniejszym czynnikiem stała się częstotliwość korzystania z aplikacji. To forma transakcji wiązanej. Użytkownik spędzający dużo czasu w aplikacji sprzyja interesom twórców, którzy mogą odwdzięczyć się poprzez zwiększenie możliwości. Ponadto algorytm bierze pod uwagę odległość od rozmówcy. Im mniejszy dystans, tym większa jest szansa na spotkanie, a twórcom zależy na uzyskaniu jak najwyższej liczby interakcji. 

Warto również dodać, że algorytm nie bierze pod uwagę koloru włosów, koloru skóry, zarobków itp. Tinder stara się promować równość na wielu płaszczyznach. Świadectwem tych działań są badania wskazujące, że liczba małżeństw międzyrasowych wzrosła, gdy aplikacja randkowa zaczęła cieszyć się większą popularnością.

Jak zwiększyć konwersję?

  • Spędzaj jak najwięcej czasu w aplikacji i bądź aktywny. Algorytm premiuje zaangażowanych użytkowników, którzy wysyłają wiele wiadomości. W związku z tym przeniesienie rozmowy na inny komunikator może Ci zaszkodzić, bo Tinder będzie wtedy nieużywany.
  • Wstaw nowe fotografie. Oczywiście najlepiej sprawdzą się profesjonalne zdjęcia, na których bije od Ciebie entuzjazm i pewność siebie.
  • Przetestuj różne rodzaje opisów. Jeżeli teraz opowiadasz o swoich zainteresowaniach, postaw na coś bardziej żartobliwego i angażującego. 

Sposobem na obejście algorytmu jest również stosowanie tzw. superlike’ów. Służą one do wyróżnienia osoby, która w danym dniu najbardziej trafiła w Twój gust. Wówczas użytkownik po drugiej stronie widzi, że polubiłeś go przy użyciu superlike’a. Użytkownicy wersji darmowej mogą raz dziennie skorzystać z tej możliwości. 

Czy warto inwestować w konto Premium? (Tinder Plus, Tinder Gold)

W tej chwili twórcy aplikacji oferują dwa pakiety zapewniające dostęp do dodatkowych funkcji. Zakres możliwości prezentuje się następująco:

  1. Tinder Plus
  • Nielimitowana liczba polubień (w darmowej wersji możesz “przesunąć” ograniczoną liczbę profili)
  • Możliwość cofnięcia ostatniego wyboru
  • 5 superlike’ów na dzień
  • 1 boost w miesiącu (przez 30 minut wyświetlasz się wszystkim użytkownikom w okolicy)
  • Funkcja Paszport (pozwala na komunikowanie się z użytkownikami w dowolnym miejscu na świecie)
  • Brak reklam
  1. Tinder Gold
  • Komplet funkcji zawartych w wariancie Tinder Plus
  • Możliwość sprawdzenia kto polubił Twój profil zanim trafisz na tę osobę podczas przeglądania bazy
  • Nowe Top Wybory każdego dnia (algorytm podsuwa profile, które mają największą szansę, by trafić w Twój gust)

Oprócz powyższych pakietów możesz też dokupić pojedyncze “boosty”, czyli funkcje pozwalające na wyświetlenie Twojego profilu wszystkim użytkownikom w okolicy. W zależności od liczby “boostów” ceny wynoszą od 19 do 27,99 złotych. No dobrze, ale czy warto?

Odpowiedź na to pytanie jest uzależniona od Twoich oczekiwań wobec aplikacji. Jeżeli rejestrujesz się tylko z ciekawości albo chcesz po prostu zabić nudę, to zakup dostępu premium byłby stratą pieniędzy, przynajmniej na tym etapie. Sprawdź czy to odpowiednie miejsce dla Ciebie, poznaj wszystkie możliwości. Jeżeli ciekawość nie osłabnie, a apetyt jeszcze bardziej wzrośnie, to dopiero wtedy sięgnij po kartę płatniczą. 

Wiele osób jednak wkracza do tego świata mając jasno wytyczone cele. Jedni szukają kandydatury na żonę lub męża. Inni, wręcz przeciwnie, bywają niestali w uczuciach i wiedzą, że spędzą w aplikacji dużo czasu. W obu przypadkach zakres funkcji dostępny w darmowej wersji może okazać się niewystarczający. Wiele osób nie wyobraża sobie korzystania z wersji darmowej chociażby na swój komfort ograniczony przez reklamy i okrojony zakres możliwości. 

W celu wykupienia pakietu rozszerzonego musisz wejść w ustawienia aplikacji, a następnie w górnej części kliknąć na wybrany pakiet. Warto wiedzieć, że cena różni się w zależności od Twojego wieku. Opłaty dla osób powyżej 30 roku życia są dwukrotnie wyższe. Koszty kształtują się następująco:

Tinder PlusMiesiąc6 miesięcy12 miesięcy 
25 lat17,99 zł64,99 zł104,99 zł
35 lat34,99 zł139,99 zł184,99 zł
Tinder GoldMiesiąc6 miesięcy12 miesięcy
25 lat59,99 zł214,99 zł339,99 zł
35 lat122,99 zł459,99 zł599,99 zł

Czy Tinder to dobre miejsce na działania biznesowe? 

Tinder stanowi niekonwencjonalne narzędzie do prowadzenia kampanii marketingowych. Taka inicjatywa wymagałaby analizy grupy docelowej oraz stworzenia przemyślanej strategii. Niemniej jeżeli zależy Tobie na promocji w wymiarze lokalnym, to nic nie stoi na przeszkodzie. Aplikacja randkowa może być z powodzeniem wykorzystana do reklamowania rozmaitych punktów usługowych, takich jak salon fryzjerski, gabinet kosmetyczny bądź restauracja. Lokale gastronomiczne mogą pokusić się o stworzenie specjalnej oferty dla użytkowników aplikacji, którzy przecież często w ramach spotkań umawiają się na obiad bądź kawę.

Tinder okazał się również bardzo wdzięcznym miejscem do przeprowadzania akcji społecznych. Z takiej możliwości skorzystała organizacja Amnesty International Australia, która zwróciła uwagę na problem przymuszania kobiet do zawarcia związku małżeńskiego. Polska firma TBWA poszukiwała pracowników za pośrednictwem aplikacji randkowej, natomiast amerykańskie stowarzyszenie broniące praw zwierząt poszukiwało nowych właścicieli dla psów ze schroniska.

Warto również wspomnieć o promocji wydarzeń. Nergal skorzystał z Tindera, aby zakomunikować poznańskim kobietom, że zbliża się jego koncert w ich mieście. Innymi słowy, opisywana aplikacja posiada spory potencjał przy lokalnych kampaniach reklamowych.

Verseo kontra mity dotyczące Tindera – czyli apka okiem pracowników 🙂

Nie zbudujesz tutaj trwałych relacji 

Czy będąc singielką lub singlem możemy poznać drugą połówkę inaczej niż przez Tindera? Wiele osób udziela twierdzącej odpowiedzi. Nie zmienia to jednak faktu, że coraz częściej naturalnym krokiem po rozstaniu staje się rejestracja na Tinderze. Nie musisz wychodzić z domu, możesz siedząc w piżamce dodać parę fajnych fotek i krótki opis na swój temat. Następnie wybierasz spośród kilkuset osób, które podobnie jak Ty szukają partnerki lub partnera. Na końcu pozostaje już tylko zadecydować czy dana osoba odpowiada Twoim oczekiwaniom, czy też nie.

Można zatem stwierdzić, że Tinder to aplikacja odpowiadająca oczekiwaniom i możliwościom  współczesnego człowieka, który od rana do wieczora żyje na najwyższych obrotach. Wszak często po prostu brakuje czasu, aby wyjść na imprezę albo spotkać się w gronie przyjaciół i poznać kogoś w tradycyjny sposób. W efekcie wiele osób pozytywnie się wypowiada na temat aplikacji i dodaje, że dla nich to była jedyna szansa na poznanie drugiej połówki.

Spłycenie relacji międzyludzkich i wartościowanie na podstawie wyglądu

W tym przypadku można znaleźć argumenty potwierdzające, jak i przeczące powyższej tezie. Kiedy przekraczasz próg Tindera, musisz mieć świadomość, że każdy użytkownik mógł założyć konto z innych pobudek. Wśród nich znajdziesz osoby poszukujące tzw. “one night stand”, a także osoby znudzone, które po prostu chcą zabić czas i udają kogoś, kim nie są. Ze względu na tak łatwy dostęp do aplikacji, często możemy spotkać się z brakiem szacunku z drugiej strony. Po pierwsze będziesz oceniany na podstawie zdjęcia. Później możesz natknąć się na fałszywe konto i zostać częścią czyjejś gry. Przygotuj się też na użytkowników, którzy zaczną rozmowę od pytania: “Lubisz trójkąty?” i to wcale nie będzie żart tylko wstęp do poważnej propozycji. Poza internetem raczej na próżno szukać takich zachowań. Nawiązanie relacji staje się bardzo proste. W związku z tym wiele osób nie ma żadnych oporów przed odwoływaniem spotkań w ostatniej chwili albo wykasowaniem pary bez powodu.

Jeśli na Tindera trafiają osoby, które naprawdę, chcą poznać drugą osobę i szanują wzajemnie swój czas, to wręcz przeciwnie, może dojść do szybkiego pogłębienia relacji. Dysponując pewnym doświadczeniem w związkach i ograniczoną ilością czasu na życie towarzyskie mamy szansę poznać osobę, która zagra w „otwarte karty”. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie wprost wyjawić drugiej osobie swoje oczekiwania, opowiedzieć o trudnej sytuacji życiowej albo wspomnieć o własnych niedoskonałościach. Taka szczera postawa sprzyja budowaniu zdrowych relacji.

Problem wartościowania na podstawie wyglądu jest bezpośrednio związany z celem, w jakim dana osoba tworzy profil na Tinderze. Niezależnie, czy jest to chęć poznania osoby gotowej do przygodnego seksu, czy miłości na całe życie, nie da się obejść bez pociągu fizycznego. Czy poznając osobę w barze, bibliotece czy w parku zastanawiamy się czym ta osoba zajmuje się w życiu, czy ma dzieci, czy jest samotna? Nie, przy pierwszym kontakcie zwracamy uwagę na wygląd. Następnie zaczynamy rozmowę, z której wynikają cechy osobowości.

Plaga fałszywych profili

Tinder to aplikacja społecznościowa, dlatego obecność fałszywych kont nie powinna nikogo dziwić. Niektóre profile to konta założone do testów. Wiele osób próbuje zbadać zasady działania algorytmu i powtarzających się zachowań ludzi. Ponadto sprawdzają jakie osoby mają największe szanse na znalezienie partnera. Czasem dokumentują swoje poczynania na YouTube. Niektórzy użytkownicy Instagrama posiadają kilka profili na Tinderze, aby zwiększyć szansę na pozyskanie nowych obserwujących. Pozostałe fałszywe konta są zakładane dla zabawy. Skala tego zjawiska jest dość duża, ale sam problem nie jest aż tak bardzo uciążliwy. W większości przypadków można szybko rozpoznać nieszczere intencje rozmówcy. Jeśli jednak dasz się nabrać, ale nie posuwasz się w rozmowie zbyt daleko to nie grozi Ci nic poza zmarnowanym czasem. 

Niebezpieczni nieznajomi 

Niemal każdy z nas był w dzieciństwie uczony przez rodziców, aby nie rozmawiać i nigdzie nie chadzać z obcymi. Te same zasady dotyczyły internetu i naszych pierwszych rozmów na czatach – latami byliśmy uczeni, że nie należy podawać nieznajomym zbyt dużo informacji na swój temat, a już szczególnie domowego adresu. Okazuje się jednak, że czasy aplikacji mobilnych służących do zawierania znajomości wymazały nam z głów wszystkie te ostrzeżenia i na potęgę spotykamy się z osobami całkowicie obcymi. Wydaje nam się, że skoro wymieniliśmy z kimś kilka-kilkanaście wiadomości, to już jesteśmy znajomymi, a  nasz rozmówca nie jest już anonimowy. Budujemy w ten sposób często fałszywe poczucie bezpieczeństwa w kontaktach z nowymi osobami. Niestety taki spadek czujności daje efekty nie tylko w postaci wzrostu liczby przestępstw popełnianych na randkach, ale także naraża naszą psychikę na wiele ciężkich przeżyć (poważnie – jeśli cierpisz na zaburzenia samooceny lub stany lękowe, lepiej odpuść sobie internetowe podboje!).

Przyjrzyjmy się zatem głównym niebezpieczeństwom, jakie czyhają na nas podczas tinderowych podbojów:

  1. Fejkowa tożsamość – “nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie kabla”, jak mówiła pewna kampania społeczna wiele lat temu. Niestety, sporo w tym racji. Co prawda, aby aktywować konto na tinderze potrzeba weryfikacji użytkownika poprzez kod sms, lecz inne dane można już podać dowolne. Oznacza to, że nigdy do końca nie wiesz, z kim się tak naprawdę umawiasz, więc w razie potrzeby (np. zgłoszenia kradzieży portfela na randce)  możesz już nigdy ponownie nie odszukać tej osoby.

  2. Zaobrączkowani wielbiciele – co piąty użytkownik tindera deklaruje, że znajduje się w stałym związku (czasem nawet małżeńskich), a na portalu szuka wrażeń. Jeśli obu stronom to pasuje, to nie ma najmniejszego problemu, lecz rzadko kiedy poszukiwacze przygód otwarcie przyznają się do swojego stanu cywilnego. Z pomocą może przyjść nam Facebook; warto sprawdzić, co nasz nowy kontakt ma opublikowane na swoim koncie (i czy nie są to zdjęcia ze szczęśliwą gromadką dzieci).

  3. Ghosting – czyli nagłe zniknięcie bez słowa wyjaśnienia. To sytuacja, w której Twój perfect match nagle przestaje odpisywać, lub kasuje Cię z listy kontaktów. Nie wiesz dlaczego ani co się wydarzyło – możesz jedynie zgadywać. Okazuje się, że to zjawisko jest bardzo powszechne, a wielu użytkowników uważa je za niezwykle przykre – dlatego przed założeniem konta, zastanów się, jak dobrze potrafisz sobie poradzić z odrzuceniem.

  4. Darmowa psychoterapia – jak powszechnie wiadomo, dostęp do terapeutów bywa kosztowny i mocno ograniczony, dlatego niejedna osoba traktuje spotkanie z nowo poznaną na obiad lub drinka jako okazję do darmowej terapii. Zalewa niczego niespodziewającego się rozmówcę emocjonalnym szambem, traktując go jako wolnego słuchacza i domagając się pełnego współczucia przytakiwania.

  5. Członkowie grup MLM – przychodzisz na randkę, a okazuje się, że tak naprawdę jesteś werbowany do jednej z grup marketingu wielopoziomowego. Rozmówca ma ze sobą stosowne formularze i z pamięci recytuje Ci korzyści wynikające z budowania osobistych struktur sprzedaży ich cudownych suplementów lub kosmetyków. Z takiego spotkania należy szybko uciec, bo ów rekin biznesu nie odpuści.

  6. Stalkerzy i zboczeńcy – to jedno z najgorszych zagrożeń wynikających z internetowych randek. O ile nieproszone zdjęcia czyiś genitaliów można zwyczajnie zignorować, to sytuacja komplikuje się, gdy spotkanie już się odbyło, a my jesteśmy po nim śledzeni i zadręczani kolejnymi telefonami. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka obsesyjna fascynacja zmieni się w napady agresji lub dosłowny napad – a nasze służby nadal traktują zgłoszenia stalkingu jako “wymyślanie”.

  7. Kradzieże i naciąganie – czym może zakończyć się zapraszanie do domu obcych osób, szczególnie o późnych, wieczornych porach? Okazuje się, że wraz z popularnością tindera wzrosła także liczba domowych kradzieży; randkowicz rzekomo idzie do łazienki, lecz zamiast do niej dotrzeć, zwija z mieszkania kilka kosztowności, portfel, laptop i znika. Druga kwestia to naciąganie na darmowe obiady, kolacje i wyjścia do kina. Niektórzy wręcz wyspecjalizowali się w znikaniu w strategicznych momentach randki, gdy przychodzi czas płatności. Ciebie także może spotkać nieprzyjemność sponsorowania czyjeś rozrywki.

  8. Przemoc seksualna – niestety nadal wiele osób uważa, że fakt umówienia się z kimś na spotkanie jest równoznaczny ze zgodą na odbycie stosunku. Ponieważ psychiczne rany po zaznaniu przemocy seksualnej goją się wiele lat (a czasem nigdy), umawiaj się z nieznajomymi w miejscach publicznych, przynajmniej dopóki nie poznacie się lepiej. 

Jak widać, szukanie miłości lub wrażeń w świecie randkowych aplikacji nie jest łatwe. Zanim podejmiemy ten trud, warto zadać sobie pytanie, czy jesteśmy w stanie znieść dużą dawkę niewybrednych propozycji, nieustające powiadomienia na telefonie i częste odrzucenie. Jeśli bierzesz mocno do siebie opinię innych osób i długo po rozmowie analizujesz, co mogłeś powiedzieć lub zrobić inaczej, to nie jest zabawa dla Ciebie. Niektórzy mawiają, że obecnie żyjemy w czasach instant i takie są też nasze relacje. Jeśli nie widzisz w tym nic złego – zapraszamy na Tindera.

Użytkownicy z przypadku, którzy zmarnują Twój czas

Syndrom Tinderelli – osoby, które zakładają konto na Tinderze, ale podobnie jak Cinderella (Kopciuszek) uciekają przed spotkaniami, niczym z balu koło północy. Dla nich Tinder to tylko sposób na zabicie nudy. W tym przypadku zamiast pantofelka często pozostaje tylko niesmak i powtarzające się pytanie: “Co robię nie tak?”. Wprawdzie zakładając konto nie podpisujesz oświadczenia, że spotkasz się z każdym kto przesunie Twój profil w prawo, ale z drugiej strony wiem, że są osoby, które dosyć poważnie podchodzą do tej apki i jeżeli mają ‘szczęście’ trafić na kilka takich osób, to ich ego może na tym ucierpieć i pomyślą, że coś z nimi jest nie tak, skoro parowanie kończy się na nawet kilkunastodniowej wymianie zdań.

W grupie użytkowników unikających spotkań są też osoby, które trwają w stałych związkach, małżeństwach i potrzebują tylko poczuć się znowu jak na początku znajomości. W takiej sytuacji oczekują uwagi od innych w życiu codziennym zaczyna im tego brakować. Warto jednak zaznaczyć, że nie ma tutaj mowy o zdradzie (chociaż samo założenie konta na Tinderze, mając stałego partnera lub partnerkę, bywa dla niektórych postrzegane jako zdrada). Opisywane osoby nie planują spotkań, ponieważ często nie chcą ryzykować utraty anonimowości. Na zdjęciach zazwyczaj nie widać też twarzy. 

Kolekcjonerzy obserwujących – to osoby, które odnośnik do swojego Instagrama w profilu na Tinderze, a następnie starają się pozyskać wśród użytkowników nowych obserwujących. 

Poszukiwacze uwagi – są świadomi swojej urody, podwyższają swoją samoocenę pokaźną kolekcją par, a także łakną komplementów w trakcie rozmów. Taka postawa skutkuje sporą popularnością wśród użytkowników z tej samej miejscowości. W rozmowie z przyjaciółką lub przyjacielem można wówczas usłyszeć “Znam ją/go, też z nim/nią pisałem/am”. 

Tinder a atawizmy 

Kontrowersje wokół Tindera biorą się z faktu, że przede wszystkim wystawiają one na próbę nasze wyobrażenia na własny temat, a to, kim jesteśmy w rzeczywistości.

Bo owszem – chcemy być wyrafinowani, mieć różne zainteresowania, wysławiać się w sposób możliwie kwiecisty, a jednocześnie komunikatywny. Chcemy też pachnieć, wyglądać i być traktowanym poważnie mimo, że nie mamy żadnych zobowiązań, wedle których ktoś mógłby to ocenić. 

Z drugiej jednak strony, jesteśmy zwierzętami. Potrzebujemy zatem pożywienia, schronienia, seksu i – jako, że jesteśmy przebodźcowani – pewnej formy ucieczki.

Jesteśmy zatem prości, ale nasze techniki zdobywania partnerów, nawet te nieuświadomione, są skomplikowane. Tinder jednak preferuje szybkość. Masz moment na zainteresowanie płci przeciwnej. Jeżeli dojdzie do rozmowy nie możesz znudzić itd.

Skoro jest szybko – wszystkie wyobrażenia na temat siebie, musimy skondensować. Tym samym – dochodzi do kuriozalnych opisów, które jak w soczewce pokazują, jak jesteśmy prości i do siebie podobni – mimo usilnych prób, by takimi nie być i zaprezentować się możliwie szeroko. Zamiast tworzyć zgrabne podsumowanie, tworzymy niejednokrotnie karykatury.

Co wiemy dzięki Tinderowi? 

Wzrost

Wszyscy zawyżamy swój wzrost. Mężczyźni robią to częściej i na większą skalę. Tinder nie jest od tego wolny. Wysoki wzrost naturalnie kojarzymy z dominacją, władzą i jako jeden z czynników decydujących o osiągnięciu sukcesu. Ludzie wyżsi budzą większe zaufanie i wydają nam się obliczalni. Niewinne dodanie sobie kilku centymetrów może nawet zostać niezauważone, ale na etapie wyboru robi różnicę. Szczególnie jeżeli jesteśmy na granicy dwóch przedziałów. Jeżeli mężczyzna ma 177 cm spokojnie wpisze 180 centymetrów, zmieniając z miejsca optykę.

Kobiety zawyżają swój wzrost tylko do pewnego momentu. Naprawdę nieliczne jest grono mężczyzn, którzy dobrze czuliby się w parze z wyższą partnerką. 

Pożądane cechy

Wielu antropologów, zajmujących się rozwojem społeczeństw w tzw “kulturze zachodniej” zauważyło, że doszło do przewartościowań pożądanych cech u danej płci. 

W przedwojennej Warszawie, mężczyźni w ogłoszeniach matrymonialnych zwracali uwagę głównie na swój status materialny oraz generalnie uporządkowany charakter życia. Dobra praca, mieszkanie w kamienicy, małe lub niesprecyzowane wymagania wobec partnerki. Do tego zwrócenie uwagi na cechy stereotypowo przypisywane mężczyznom jak siła, asertywność czy przywództwo.

I faktycznie, były to cechy – ogólnie rzecz biorąc – przez kobiety poszukiwane.

Obecnie jednak kobiety coraz częściej są niezależnie ekonomiczne, a ich statystycznie lepsze wykształcenie jest nawet faktem. Szukają zatem partnerów, a nie stereotypowych samców alfa, którzy pokierują ich życiem w sobie tylko znanym kierunku. W badaniach okazało się, że coraz częściej cenione są u mężczyzn cechy miękkie jak opiekuńczość, ciepło, sympatyczne usposobienie, obliczalność. 

Jednak te same badania wykazały, że mężczyźni dopiero zaczynają dostosowywać swoje ogłoszenia do tego “trendu” i słabo reagują na te zmiany.

Jednocześnie jednak większość mężczyzn deklaruje na Tinderze chęć utrzymania stabilnego i długotrwałego związku. Podświadomie wiedzą, że większość kobiet nie szuka tam przygody na jedną noc. To się nie zmieniło w zasadzie od setek lat. Dlaczego tak się dzieje? 

Wszystko wyjaśnia teoria inwestycji rodzicielskich. Zakłada ona, że płeć, która więcej inwestuje w wychowanie potomstwa będzie statystycznie bardziej zainteresowana stabilizacją. U ludzi łatwo wskazać kto więcej “ryzykuje”. 9 miesięcy ciąży, połóg, karmienie piersią. Kobieta musi bardzo rozważnie dobrać partnera, by ten po prostu był wówczas obecny i ją wspierał. Kiedyś decydowało to wprost o przeżywalności potomstwa i tak też działał dobór naturalny. Częściej przeżywały dzieci, które miały zapewnioną opiekę obojga rodziców. Przekazywane były cechy i zachowania, które wspierały przekazywanie genów. Dzisiaj nawigujemy wedle tego samego schematu. Tak naprawdę bowiem dopiero od około 70 lat nie cierpimy z powodu powszechnego niedostatku, głodu czy chorób. 

Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to o czym piszę może być coraz mniej relewantne dla obrazu zachowań społecznych bowiem coraz częściej oddziela się seks od chęci posiadania potomstwa i ogólnie bycia w stabilnym związku. Liczy się przyjemność bez wielkich zobowiązań. 

Nie zmienia to jednak faktu, że to nawigowanie po atawizmach sprawia, że ŁATWIEJ nam wejść w pożądaną na Tinderze interakcję. 

Praca

Dobrze płatna praca lub tworzenie perspektyw dla posiadania takowej w przyszłości to nadal jeden z głównych “czynników rankingowych” dla kobiet. Stereotypowy prawnik powoli odchodzi do lamusa, zostając zastąpionym chłopakiem z IT, który nie dość, że zarabia, to jeszcze świata poza komputerem nie widzi. Generalnie im lepiej postrzegany zawód, tym wyższa “konwersja”. Faceci natomiast kompletnie nie zwracają uwagi na to, czym zajmuje się użytkowniczka Tindera. 

Coraz częściej spotkać się można z “prezesami” czy “CEO”, którzy de facto prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą, ale tworzą iluzję doliny krzemowej wokół siebie. Wszak, kto nie chciałby przedsiębiorcy? :))))))))

Zdjęcia

Zdjęcia mają przyciągać uwagę i tylko tak powinny być traktowane. Zazwyczaj po prostu czeka nas face to face twarde lądowanie. Na Tinderze widać cały wachlarz tego, co może się nam “podobać”. Począwszy od genów blond czy rudych włosów (które są na naszej szerokości geograficznej cechą recesywną i dlatego poszukiwaną), po biust czy mocno zarysowaną szczękę z delikatnym zarostem i uśmiechem. 

Oczekiwania a rzeczywistość

Tinder w percepcji facetów to “hehe apka od bzykania”. Znowuż dla kobiet to miejsce, gdzie – po odfiltrowaniu freaków, nerdów i przegrywów – można znaleźć solidnego partnera. 

Sądzę, że na tym zasadza się cała kontrowersja wokół tego narzędzia. Łączy ono bardzo wiele światów i osób, z którymi nigdy byśmy nie weszli w interakcję. Ta łatwość jest jej siłą, ale i przekleństwem. Czy uważam Tindera za odpowiedzialnego za spłycenie relacji międzyludzkich? Nie – to zawsze zależy od nas. Tinder to tylko kolejna płaszczyzna komunikacji i nie można się jej bać. 

Verseo  Darmowa Wycena

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 Agencja Interaktywna Verseo - wszelkie prawa zastrzeżone

Polityka prywatności | Witryna wykorzystuje pliki cookies