Człowiek orkiestra marketingu? Nie w XXI wieku!

author
one-man marketing team

Historia ewolucji marketingu internetowego.

W małym miasteczku czas płynie znacznie wolniej, a życie wydaje się być prostsze. Rano idziesz na zakupy do pobliskiego sklepu, w którym znajdziesz tylko naturalne produkty z okolicznego gospodarstwa. Później szybkie śniadanie, poranna toaleta i ruszasz do pracy. Na miejsce docierasz w ciągu 10 minut. Nie musisz przedzierać się przez zakorkowane ulice, nie ma nieustannego hałasu i miliona bodźców atakującego cię z każdej strony. Obowiązki zawodowe zostawiasz za zamkniętymi drzwiami od biura i nie musisz zaprzątać sobie nimi głowy po powrocie do domu. Możesz poświęcić cały wolny czas na relaks.

Podobnie wyglądał krajobraz branży marketingu internetowego w 2000 roku. Wyobraź sobie, że nie było jeszcze Facebooka, LinkedIna i YouTube’a, a Google AdWords (obecnie Google Ads) stawiało dopiero pierwsze kroki. W kolejnych latach zaczęły pojawiać się wspomniane serwisy społecznościowe, ale do szczytu ich popularności pozostała jeszcze długa i wyboista droga. W ówczesnych realiach nie było mowy o poradnikach, e-bookach i branżowych blogach. Każdy aspirujący marketerem musiał rozwijać się metodą prób i błędów. Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, że specjalistyczna wiedza była Świętym Graalem, który mógł trafić jedynie w ręce najwytrwalszych i najambitniejszych śmiałków.

Wszystkie dostępne platformy stanowiły jeszcze okrojoną wersję tego, co oferują obecnie. Co więcej, liczba potencjalnych odbiorców również była ograniczona. Na początku XXI wieku dostęp do internetu nie był jeszcze powszechny w polskich domach. W związku z tym wykwalifikowany specjalista mógł z powodzeniem promować markę samodzielnie. W przypadku większych firm w zupełności wystarczał mały dział marketingu internetowego. Strukturę rynku można zobrazować na przykładzie ewolucji w polskich dziennikach. Jeszcze 15 lat temu redakcja gazety ukazującej się w wersji fizycznej liczyła średnio kilkadziesiąt osób. Ilu pracowników odpowiadało za działania w przestrzeni cyfrowej? Okazuje się, że można było ich policzyć na palcach jednej ręki. W ciągu kilkunastu lat proporcje zostały całkowicie odwrócone.

W drodze do profesjonalizacji

Wraz z upływem czasu istniejące kanały poszerzały zakres swoich możliwości, a także pojawiły się zupełnie nowe perspektywy. Google sukcesywnie rozwijało swój ekosystem reklamowy. Wprowadzono nowe metody rozliczeń, kampanie produktowe, reklamy dynamiczne, remarketing w sieci reklamowej, a także panel sterowania w wersji mobilnej. Wszystkie te czynniki sprawiły, że firma kojarzona głównie z wyszukiwarką zaczęła wyrastać na giganta reklamy cyfrowej. Konkurencja nie zamierzała jednak dawać za wygraną. Władze Facebooka pragnęły uszczknąć jak najwięcej kawałków z tego tortu. W ten sposób powstało Facebook Ads, czyli platforma reklamowa. Oferowała ona kreacje reklamowe w coraz nowszych i bardziej angażujących formach. Komunikaty można było przedstawiać w postaci klipów wideo, karuzeli oraz kanwy. Dopełnieniem były kampanie leadowe, skuteczny remarketing oraz możliwość zarządzania reklamami za pośrednictwem aplikacji na smartfony i tablety.

kanały marketingowe

Mówi się, że jak ktoś jest od wszystkiego to tak naprawdę jest do niczego. Sytuacja w branży marketingu internetowego zaczęła wyglądać podobnie. Platformy reklamowe stały się zbyt skomplikowane, by jedna osoba mogła zostać mistrzem w kilku dziedzinach. Rynek potrzebował rąk do pracy, a adepci musieli przystosować się do dynamicznie zmieniającego się środowiska. Tym samym powstawały wyspecjalizowane stanowiska. Coraz mniej było specjalistów od marketingu, a coraz więcej ekspertów ds. Social Media, Google Ads, Content Marketingu albo SEO. Dzięki temu każda osoba pracowała i rozwijała się wyłącznie w obszarze, który był jej najbliższy.

W pewnym momencie okazało się, że nawet jedno medium może być na tyle złożone, że poznanie wszystkich jego tajników wymaga lat praktyki i nieustannego podążania za nowinkami. Marketerzy potrzebowali wsparcia w postaci instrumentów, które miały zwiększyć efektywność, a także znacznie ułatwić wykonywanie codziennych obowiązków. Teoretycznie można pracować bez dodatkowych narzędzi, ale po co? Przecież korzysta z nich konkurencja i każdego dnia wysuwa się na prowadzenie. W tej sytuacji decyzja wydaje się oczywista.

Jak sobie pomóc?

Absolutną podstawą są Google Analytics i Facebook Analytics, które umożliwiają śledzenie ruchu docierającego na twoją stronę internetową bądź fanpage. W uproszczeniu możesz sprawdzić kim są twoi odbiorcy, skąd przyszli oraz które treści wzbudzają u nich największe zainteresowanie. Poza nimi istnieje również cała masa innych aplikacji o charakterze analitycznym. Dzięki nim otrzymujesz bezcenną wiedzę dotyczącą oczekiwań swoich odbiorców.

Ogromną popularnością cieszą się również narzędzia służące do monitorowania ruchu w całym internecie. W efekcie żadna wzmianka na temat twojej marki nie pozostanie niezauważona. Nie można bagatelizować tej kwestii, ponieważ zaangażowani i lojalni użytkownicy to największy kapitał twojej firmy. Zbudowanie trwałych relacji z odbiorcami może stanowić o twoim być albo nie być w sieci.

W zależności od specjalizacji, każdy posługuje się innymi narzędziami podczas wykonywania swoich obowiązków. Pozycjonerzy nie obędą się bez aplikacji wspierających zarządzanie linkami, frazami kluczowymi, a także witryną w ujęciu technicznym. W trakcie planowania kampanii Google Ads nieocenioną pomocą okazuje się planer słów kluczowych czy algorytmy samouczące się podejmujące decyzje na podstawie ogromnych zbiorów danych. Z kolei każdy social media ninja musi regularnie dostarczać użytkownikom atrakcyjne i angażujące treści. Taka rola wymaga połączenia zmysłu estetycznego z lekkim piórem oraz empatią, która umożliwia zaadaptowanie się do warunków każdej branży. Podczas codziennej pracy warto skorzystać z aplikacji do projektowania grafiki oraz planowania publikacji. Dodatkowo marketerzy mogą korzystać z niezliczonej liczby wtyczek do przeglądarki. Przy ich pomocy można sprawnie prześwietlić kod odwiedzanej strony, sprawdzić styl wykorzystywanej czcionki albo pobrać kolor, który akurat wpadł tobie w oko.

W domyśle wszystkie dostępne narzędzia mają ułatwiać pracę, ale początki mogą być trudne. Musi minąć trochę czasu, aby poznać wszystkie dostępne funkcje, a następnie nauczyć się sprawnie z nich korzystać. Należy uzbroić się w cierpliwość i wytrwale zmierzać do celu.

To nie jest praca dla każdego

Marketing internetowy przyciąga młodych ludzi niskim progiem wejścia. W końcu wystarczy aktywnie prowadzić prywatny profil na Facebooku bądź Instagramie, by mieć o tych platformach o wiele szersze pojęcie niż biznesmen, który nie przywiązuje do tego wagi lub po prostu nie ma czasu. Jeśli taka osoba cechuje się jeszcze kreatywnością, dobrą organizacją pracy i chęcią rozwoju to stanowi idealny materiał na wykwalifikowanego specjalistę. Mogłoby się wydawać, że poprzeczka nie jest zawieszona zbyt wysoko i każdy jest w stanie wykonywać taką pracę. To spore uproszczenie. Owszem, przeciętnym marketerem może być niemal każdy, ale wejście na wyższy poziom zaawansowania wymaga pracy, dyscypliny, odporności na stres, a przede wszystkim umiejętności przetwarzania wielu informacji jednocześnie i poznania metodologii właściwej dla danego kanału.

Verseo  Darmowa Wycena

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 Agencja Interaktywna Verseo - wszelkie prawa zastrzeżone

Polityka prywatności | Witryna wykorzystuje pliki cookies