Król Kontent podarował Królowej Top 10

author

Czy content wciąż jest królem? Na to pytanie co jakiś czas pojawiają się sprzeczne odpowiedzi – część pozycjonerów twierdzi, że ilość tekstu przestała mieć znaczenie,  cześć dowodzi, że jest wręcz przeciwnie. A Google swoje wie – i nieustannie przypomina, że w Internecie, jak w życiu – nie liczy się tylko ilość, ale także jakość.

Jednym z najważniejszych celów, jakie stawia sobie wyszukiwarka Google, jest dostarczenie swoim użytkownikom najlepszych, najbardziej satysfakcjonujących odpowiedzi na zapytania. W tym celu stworzono nieustannie ulepszany algorytm, który sortuje strony, poszukując tej jednej jedynej, która zaspokoi żądzę wiedzy poszukującego. To właśnie ta nieustanna zmienność algorytmu spędza sen z powiek pozycjonerów – Google niczym kapryśna kobieta potrafi zmienić swoje nastawienie do witryny w ciągu jednej nocy!

Algorytm to około 200 czynników mających wpływ na pozycję strony, a których znaczenie nieustannie się zmienia – kolejne większe update’y (przewrotnie nazwane jak całkiem sympatyczne zwierzątka – Panda, Pingwin) potrafią zamieszać w wynikach i doprowadzić do przetasowania w top10, awansując witryny z odległych stron wyszukiwarki. Aby dowiedzieć się więcej o czynnikach, warto przejrzeć Search Engine Optimalisation Guide (https://static.googleusercontent.com/media/www.google.pl/pl/pl/intl/pl/webmasters/docs/search-engine-optimization-starter-guide-pl.pdf), który jest oficjalnym światełkiem w tunelu dla zagubionych webmasterów. Google omawia w nim najważniejsze elementy, jednak nie informuje zbyt szczegółowo o każdym fragmencie algorytmu. Podobnie jest z newsami na temat kolejnych zmian – część z nich jest jedynie enigmatycznie wspomniana w tweetach co ważniejszych pracowników oddziałów Google’a związanych z wyszukiwarką. Większość wiedzy na temat pozycjonowania opiera się na wieloletnich obserwacjach, testach i próbach fascynatów SEO, okupionych niejednym bolesnym spadkiem i wylanymi łzami nad stronami, które wypadły na zawsze z wyników wyszukiwania…

Tako rzecze Google
Co więc można wyczytać z przewodnika dla webmasterów? Wielokrotnie podkreślaną kwestią jest unikatowość i wysoka jakość dostarczanych na stronie treści – tytułów, opisów i szeroko pojętej treści. To ostatnie zagadnienie – content – ma ogromne znaczenie nie tylko ze względu na SEO, ale także na użytkowników.
W przeciągu ostatnich kilku lat pozycjonowanie zmieniło się niemal nie do poznania. “Wieki temu” pozycjonowanie skupiało się głównie na wstrzykiwaniu słów kluczowych w każdy możliwy skrawek kodu HTML, a znacznik meta keywords zawierał czasem więcej słów niż wszystkie podstrony w serwisie. Skutkowało to również groteskowymi publikacjami wprost z popularnych mieszarek (pozwalających na tworzenie tysięcy kombinacji jednego tekstu).
2
(przykład wymieszania Inwokacji z Pana Tadeusza w mieszarce na stronie blackpress.pl)

Mieszarki tekstu doskonale sprawdzały się w przypadku zdobywania linków z katalogów i precli (presell page), które wymagały umieszczania oryginalnego tekstu reklamującego naszą stronę. Krótkie (około 500 znaków) teksty, nasycone słowami kluczowymi, z łatwością były odczytywane przez Googlowskie boty, badające witrynę przed umieszczeniem jej w konkretnym miejscu w wynikach wyszukiwarki. Z czasem jednak Google nauczyło się rozpoznawać tego typu działania i wycinać je z wyników wyszukiwania, niwelując równocześnie ich znaczenie dla stron, dla których stanowiły zaplecze.
Prawdziwy pogrom tego typu stron rozpoczął się w pierwszym kwartale 2011 roku (w Polsce trochę później) wraz w prowadzeniem do algorytmu dużego uaktualnienia nazwanego “Pandą”, które skupiło się na oczyszczeniu wyszukiwarki z większości spammerskich treści. Za Pandą, w 2012 roku dziarsko kroczył Pingwin, którego zadaniem było pozbycie się stron z nienaturalnymi linkami.
Te dwie zmiany algorytmu na swój sposób ukształtowały dzisiejsze SEO, a pozycjonerzy podzielili się na dwa obozy – “starą szkołę” uparcie stosującą przestarzałe metody oraz “nową”, która dostrzegła kierunek, w którym podąża Google i rozpoczęła systematyczną naukę tworzenia stron o treści przyjaznej zarówno robotom, jak i użytkownikom.

Kontent ofiaruj mi Luby!

Od 2012 roku algorytm Googla bardzo “wydoroślał” i nauczył się rozpoznawać nie tylko słowa z i bez polskich znaków, ale także potrafi połączyć ze sobą synonimy i wyeksportować ze stron treści, które w 100% będą satysfakcjonować użytkowników.
1
(przykład Direct Answer via Google – kwiecień 2016 przyniósł kolejne zmiany związane z tekstem – Direct Answers – czyli bezpośrednie odpowiedzi na zapytania, wyświetlane przed “tradycyjnymi” wynikami wyszukiwania. Kolejny doskonały powód aby zadbać o zawartość tekstu na stronie!)

Liczba kar za nieprzystosowanie swoich stron do zmian, zmusiła twórców i webmasterów do pochylenia się nad jakością witryn. Zaczęły powstawać dłuższe teksty, sycące nie tylko łakomstwo robotów sieciowych, ale także zaspokajające ciekawość użytkownika, który chętniej zostaje w naszym serwisie na dłużej, przeglądając również inne treści. A strony zaczęły piąć się ku coraz wyższym pozycjom w top10.
Dłuższe teksty to więcej miejsca na ulokowanie słów kluczowych oraz ich synonimów, a co za tym idzie, zwiększenie zasięgu wyświetlania strony w wyszukiwarce. Ma to kluczowe znaczenie w przypadku pozycjonowania szerokiego – tzw. “długiego ogona”, charakteryzującego się znacznie większą klikalnością niż krótkie, bardzo konkurencyjne frazy.

Piękność Twą widzę i opisuję
Dlaczego content jest tak istotny z punktu widzenia Google’a? Najprostsza odpowiedź brzmi – bo Google jest wyszukiwarką tekstową i jej boty poszukują słów, których mogą się “uczepić”. Nawet jeśli chodzi o grafiki, algorytm opiera się na tym, co zapisane jest w atrybutach alt oraz title w znaczniku img i łączy to z zawartością nazwy pliku graficznego oraz z treścią, znalezioną na stronie.
Od kilku lat ogromną popularnością cieszy się framework Bootstrap, na którym zbudowanych jest coraz więcej stron internetowych. Nic dziwnego, Bootstrap pozwala na stworzenie projektów o modnym, minimalistycznym wyglądzie z doskonałej jakości grafikami w tle. Dla webdeveloperów istotną cechą jest również możliwość pisania przejrzystego kodu, którego ewentualna modyfikacja nie będzie wymagała mozolnego przebijania się przez tysiące linijek o niejasnej strukturze. Z punktu widzenia pozycjonera, te “przejrzyste i modne” strony, to prawdziwe przekleństwo – poza grafiką nie zawierają prawie w ogóle tekstu!
Jak je widzi wyszukiwarka? Przyjrzyjmy się stronie Today Made – agencji zajmującej się tworzeniem stron internetowych i aplikacji mobilnych z Północnej Dakoty. Czysty i świeży design witryny zapewnia Bootstrap.
3
A jak widzi ją Google?
4
“Naga” strona nie jest w stanie zauroczyć nas swoim pięknem, ani też dostarczyć zbyt wielu praktycznych informacji. Nie jest też wartościowym źródłem wiedzy dla wyszukiwarki, co oznacza że nie będzie również pierwszym wyborem algorytmu odpowiadającego za kolejność stron w SERPach.
Z pewnością estetyczny wygląd strony jest kwestią istotną i ma wpływ na odczucia użytkownika. Jednak jakoś trzeba go do naszego serwisu zaprosić, prawda? Podczas optymalizacji warto więc zwrócić szczególną uwagę na zawartość strony. Tworzenie contentu nie jest jednak ani łatwym, ani tanim zajęciem.
Uproszczone zadanie z pewnością będą miały strony zawierające najświeższe newsy, poradniki i blogi. Treści na nich umieszczone z reguły są bogate i obfitują w elementy uzupełniające – grafikę, wideo, komentarze użytkowników. Ważnym czynnikiem jest tu także regularność pojawiania się nowej zawartości oraz zróżnicowanie pod względem słów kluczowych. Tego typu witryny nie muszą się również tak bardzo obawiać o ruch – prócz wyszukiwarki, treści tworzone przez twórców tego typu stron z łatwością rozprzestrzeniają się za pomocą mediów społecznościowych, których użytkownicy polecają sobie nawzajem na swoich tablicach i profilach.
Co jednak ze witrynami, które mają prezentować szerokiej publiczności firmy niezwiązane z działalnością internetową, np. usługi ślusarskie czy wynajem samochodów? Dobrym rozwiązaniem jest w tym przypadku przygotowanie tekstów dokładnie opisujących poszczególne aspekty firmy, tak aby nie tylko zachęcić do skorzystania z usług, ale również udowodnić swoją profesjonalność i znajomość tematu, którym przedsiębiorstwo się zajmuje. Innym rozwiązaniem jest założenie bloga firmowego, połączonego z witryną i zamieszczanie tam nie tylko relacji z wykonywania kolejnych zleceń (np. podsumowanie z wypunktowaniem problemów, które firma napotkała w trakcie realizacji zadania), ale także artykuły z ciekawostkami dotyczącymi wybranej dziedziny – np. informacji historycznych, dokładnego opisu i testów oferowanych produktów czy też w formie sprawozdania z imprezy branżowej, targów. Rozbudowana i dobrej jakości treść, to nie tylko apetyczny kąsek dla robotów Google’a ale także klucz do serc klientów, ceniących profesjonalizm i znajomość fachu wybieranych przez siebie firm, niezależnie od branży.

Zasadził dziadek ziarno contentu…

Szykując treści na stronę nie wolno zapominać również o tym, że content to nie tylko słowa, ale także grafika oraz filmy wideo. Jak donoszą prognozy internetowe, w najbliższych latach także i one znajdą się na celowniku robotów, które będą w stanie rozpoznać przedmioty i osoby znajdujące na zdjęciu czy na filmowych klatkach.
Dzielmy się zatem swoją wiedzą i udoskonalajmy nasze witryny, budując markę i bazę powracających klientów, a także dajmy robotom Google’a pobuszować wśród w swoich tekstach.

darmowa wycena

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

2 comments

  1. Sławuś

    Droga Basiu masz literówkę do zmiany z: Optymalization, na: Optimization (en-US) lub Optimisation (en-GB).

    -2
    • Barbara Oleszek

      Barbara Grodzicka

      Z „z” na „s” zrobiłam podmiankę – żeby nie było! „Y” to ja tam nie widziałam 😉

Copyright © 2018 Agencja Interaktywna Verseo - wszelkie prawa zastrzeżone

Polityka prywatności | Witryna wykorzystuje pliki cookies